Duplicate content images – czy duplikacja grafiki może zaszkodzić widoczności Twojej witryny?

05/09/2019
  • Czas czytania: 6 min
5,0 rating
5 (1 ocena)

Duplikacja treści stanowi jeden z głównych czynników wpływających negatywnie na pozycje strony w organicznych wynikach wyszukiwania. Wszelkie kopie publikowane w serwisie są mocno piętnowane przez Google, a dokładnie przez algorytm Panda odpowiadający za ocenę jakości contentu w witrynie. To, że wyszukiwarka bardzo dobrze radzi sobie z rozpoznawaniem takich samych tekstów (wpisów blogowych, opisów produktów, treści ofertowych itp.), nie wzbudza żadnych wątpliwości. Wystarczy wrzucić np. zdanie z artykułu w cudzysłowie w pole wyszukiwania, a po chwili pojawią się nam strony z bliźniaczym contentem. No dobrze, a co w takim razie z plikami graficznymi? Czy duplikacja grafiki to realne zagrożenie dla widoczności naszego serwisu? Czy Google potrafi rozpoznać duplicate images? I nie, i tak :).

Duplikacja treści czy duplikacja tekstu na stronie internetowej?

W polskiej branży SEO występuje wiele pojęć zapożyczonych z anglojęzycznego (najczęściej amerykańskiego) rynku, macierzystego dla firmy Google. Terminologia nie zawsze jest odpowiednio tłumaczona, co czasem powoduje powstawanie wielu mitów i nieścisłości. Np. posługując się słowem content, mamy na myśli wszystkie rodzaje treści – tekst, obrazy, wideo, podcasty itd. Z tego względu przyjęło się, że duplicate content oznacza duplikację treści, a mówiąc dosadniej powielanie wszystkich elementów tworzących zawartość strony internetowej.

Czy na pewno o to chodziło googlarzom, kiedy zaczęli posługiwać się pojęciem duplicate content? Nie do końca. Gdy zajrzymy do supportu Google Search Console, przełączymy się na anglojęzyczną wersję tego serwisu i wyszukamy duplicate content, znajdziemy definicję pojęcia przetłumaczonego po polsku jako Powielanie treści. Czytając ją uważnie, zauważamy, że Google odnosi się wyłącznie do kopiowania tekstu.

powielanie treści

Na różnych forach internetowych poświęconych branży SEO (np. warriorforum.com) natrafimy na toczące się dyskusje na ten temat. Opinie są różne, specjaliści mają odmienne doświadczenia i obserwacje, ale wszyscy zgodnie przyznają, że powielanie tekstów szkodzi pozycjom witryny. Inaczej wygląda to w przypadku kopii obrazów.

Duplikacja grafiki – oficjalne stanowisko Google

Amerykańscy seowcy, którym temat duplicate image nie spędzał snu z powiek, zapytali wiele lat temu Matta Cuttsa, jak Google traktuje zamieszczanie stockowych zdjęć na stronie. Googlarz tym razem jasno opowiedział, że z tego, co się orientuje, algorytmy wyszukiwarki nie biorą pod uwagę duplikację grafiki, oceniając serwis. Publikowanie autorskich, unikalnych plików graficznych działa bardziej na pozyskanie uwagi użytkownika (który zaintrygowany nowym, nigdzie niespotykanym obrazem może chętniej skonwertować), niż podniesienie pozycji witryny w wynikach wyszukiwania.

Idąc dalej tym tropem, nie musimy przejmować się, że my i nasza konkurencja posiadamy identyczne zdjęcia produktów, infografiki od producentów lub obrazki stockowe. Jednak jeśli zadbamy o przygotowanie własnych grafik, z pewnością zyskamy w oczach potencjalnych klientów.

Nie wierzę Google! Przecież wyszukiwarka grafiki pozwala na wyszukiwanie obrazem!

Niestety googlarze nie raz i nie dwa zostali przyłapani na kłamstwie, co swoimi testami udowodnili specjaliści SEO. Wiele osób myśli, że w przypadku duplikacji grafiki sprawa ma się podobnie. Szczególnie że istnieje coś takiego jak wyszukiwanie obrazem, a to dowodzi, że algorytmy Google radzą sobie z rozpoznawaniem powielonych plików graficznych. Jednak według oficjalnych informacji ten mechanizm nie jest wykorzystywany w rankingowaniu stron w tradycyjnych, „tekstowych” wynikach wyszukiwania.

Cały algorytm wyszukiwania podobnych obrazów owiany jest tajemnicą, ale z obserwacji wynika, że roboty analizują kolorystykę pliku graficznego i charakterystyczne kształty, które porównują do kształtów ze swojej bazy danych. Prawdopodobnie atrybut alt, a czasem i adres URL pomagają wyszukiwarce odnaleźć identyczne zdjęcia (nie wszyscy są na tyle sprytni, aby zmienić nazwę pliku, opis alternatywny, Title, rozmiar obrazu).

Jakiś czas temu Google zapowiedziało, że opcja wyszukiwania obrazem zostanie wyłączona. Czy to może oznaczać przeniesienie tego mechanizmu do core algorytmu odpowiadającego za rankingowanie stron? Czas pokaże, co w zakresie duplikacji grafiki wymyślą dla nas inżynierowie z Mountain View.

Przezorny zawsze ubezpieczony, czyli jak ograniczyć duplicate images

Jeśli mimo zapewnieniom Matta Cuttsa nie wierzysz, że powielanie takich samych obrazów nie wpłynie negatywnie na pozycję Twojej strony w SERP, mam dla Ciebie kilka rad dotyczących duplikacji grafiki.

  • Nałóż filtr na zdjęcie i zmień jego kolorystykę – wyszukiwanie obrazem bazuje na dominującej barwie grafiki. Jeśli nałożysz cień, zmodyfikujesz główny odcień, pokombinujesz z filtrami, nie tylko zyskasz ciekawy efekt zdjęcia. Twój plik graficzny stanie się nieco inny niż te znajdujące się w sieci.
  • Twórz własne atrybuty alt – korzystając ze słów kluczowych, przygotowuj indywidualne opisy plików graficznych.
  • Modyfikuj adresy URL – gdy na swojej stronie www chcesz zamieścić takie same zdjęcia, w miarę możliwości umieszczaj je pod różnymi adresami URL.
  • Zadbaj o unikalne otoczenie grafiki – pamiętaj, że Google ocenia oryginalność treści w skali całej podstrony. Im mniej kopii, tym lepiej. Jeśli więc zamieszczone zdjęcia są identyczne jak u konkurencji, koniecznie napisz wartościowy dla użytkownika tekst, który nie będzie znajdował się na żadnej innej stronie.
  • Inwestuj w autorską grafikę – pomyśl nad zatrudnieniem grafika, nawiąż współpracę z fotografem, korzystaj z darmowych programów do przygotowywania infografik, aby tworzyć unikalny content graficzny i uniknąć ewentualnej duplikacji obrazów.

Duplicate images to najmniejszy z Twoich problemów. Zdecydowanie ważniejsza jest unikalność tekstów w serwisie, zadbanie o odpowiednie nasycenie frazami, wyczerpanie tematu i zaciekawienie użytkownika. Obrazy stanowią najczęściej dodatek do merytorycznej zawartości strony, dlatego ogólnie mają mniejsze znaczenie na ranking wyników wyszukiwania.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Joanna Bagrij
Joanna Bagrij
Content marketerka związana z copywritingiem i redakcją tekstów od 2013 r. Pisze, poprawia, optymalizuje, analizuje treści na strony internetowe. Doskonali się w zakresie content experience i UX.

Podobne wpisy